"Julbocken" czyli dlaczego kozioł wcale nie jest taki zły jak go niektóre wiary malują.
W czasie święta Jul (Yule) wypadającym na przesilenie zimowe ludzie świętowali i składali prośby do bogów. Robili to na różne sposoby i w różny sposób zależny od majątku,
a co za tym idzie również statusu społecznego.
Dziś na rożen weźmiemy wspomnianego wcześniej kozła.
Koza - ssak z rodziny wołowatych. Pierwsze udomowienie kóz miało miejsce ok. 11 tys. lat temu. Wczesne ślady udomowienia kóz w Europie datuje się na okres z przedziału
od 4500–4000 lat p.n.e.. Zwierzęta te są przez to jednym z najstarszych udomowionych gatunków i były hodowane dla mleka, mięsa, sierści i skór na całym świecie.
W rozpowszechnieniu kóz w Europie dużą rolę odegrały wędrówki ludów m.in. Celtów oraz Germanów przemieszczających się na zachód i wiodących ze sobą całe stada,
które dały początek chowu tych zwierząt w krajach środkowo i zachodnioeuropejskich.
Z tej definicji możemy wywnioskować że kozy były łatwe i tanie w utrzymaniu. Bardzo dobrze radzą sobie w ciężkich warunkach terenowych i żywią się praktycznie wszystkim.
Padło także hasło Przesilenie Zimowe - przesilenie grudniowe, moment, w którym Słońce góruje w zenicie w możliwie najdalej na południe wysuniętej szerokości geograficznej półkuli południowej – zwrotniku Koziorożca. Dzień, w którym występuje przesilenie zimowe, jest najkrótszym dniem w roku na danej półkuli.
Przesilenie zimowe w większości kultur półkuli północnej było okazją do świętowania „odradzania się Słońca”. Istnieje przekonanie, że stąd pochodzi data święta obecnie Bożego Narodzenia, które wyparło tradycyjne wierzenia.
Czemu zatem Koził a raczej Julbocken?
Początki sięgają dawnych wierzeń starożytnych pogan. Coroczne powitanie słońca i coraz dłuższych dni. Najprawdopodobniej składano przy tej okazji ofiarę właśnie z kozła na cześć Njorda boga kojarzonym
głównie z morzem, żeglugą morską, wiatrem, rybołówstwem, ale i bogactwem oraz płodnością plonów.
Kozły są także kojarzone z bogiem Thorem, Tanngrisnir (Zgrzytający zębami) oraz
Tanngnjóstr (Miażdżący zębami) które ciągnęły rydwan. Thor mógł je zjeść zostawiając jedynie skórę i kości, następnego dnia zaś ożywały.
Powszechnie uważa się, że tradycja kozła Julowego (Julebukk) pochodzi z Norwegii z czasów gdy czczono Thora, boga podróżującego w rydwanie zaprzężonym w dwie kozy. Podczas świąt ludzie ukrywali swój wygląd, przebierając się w kozią skórę i chodzili od domu do domu niosąc kozią głowę. Oczekując na ciepłe powitanie i odwzajemnienie podniosłego świątecznego nastroju.
Później chrześcijańscy misjonarze zmodyfikowali tę tradycję i odarli z jej początkowego znaczenia oraz wartości chowając za nowym znaczeniem.
Tak więc drogi czytelniku sam widzisz że koziołek który zawędrował z dalekich krain stał się jednym z ważniejszych symboli w kulturze zarówno skandynawskiej jak i europejskiej.
Obecnie aby upamiętnić tamte zwyczaje robi się figurki najczęściej ze słomy obwiązane czerwonymi wstążkami.
W czasie święta Jul (Yule) wypadającym na przesilenie zimowe ludzie świętowali i składali prośby do bogów. Robili to na różne sposoby i w różny sposób zależny od majątku,
a co za tym idzie również statusu społecznego.
Dziś na rożen weźmiemy wspomnianego wcześniej kozła.
Koza - ssak z rodziny wołowatych. Pierwsze udomowienie kóz miało miejsce ok. 11 tys. lat temu. Wczesne ślady udomowienia kóz w Europie datuje się na okres z przedziału
od 4500–4000 lat p.n.e.. Zwierzęta te są przez to jednym z najstarszych udomowionych gatunków i były hodowane dla mleka, mięsa, sierści i skór na całym świecie.
W rozpowszechnieniu kóz w Europie dużą rolę odegrały wędrówki ludów m.in. Celtów oraz Germanów przemieszczających się na zachód i wiodących ze sobą całe stada,
które dały początek chowu tych zwierząt w krajach środkowo i zachodnioeuropejskich.
Z tej definicji możemy wywnioskować że kozy były łatwe i tanie w utrzymaniu. Bardzo dobrze radzą sobie w ciężkich warunkach terenowych i żywią się praktycznie wszystkim.
Padło także hasło Przesilenie Zimowe - przesilenie grudniowe, moment, w którym Słońce góruje w zenicie w możliwie najdalej na południe wysuniętej szerokości geograficznej półkuli południowej – zwrotniku Koziorożca. Dzień, w którym występuje przesilenie zimowe, jest najkrótszym dniem w roku na danej półkuli.
Przesilenie zimowe w większości kultur półkuli północnej było okazją do świętowania „odradzania się Słońca”. Istnieje przekonanie, że stąd pochodzi data święta obecnie Bożego Narodzenia, które wyparło tradycyjne wierzenia.
Czemu zatem Koził a raczej Julbocken?
Początki sięgają dawnych wierzeń starożytnych pogan. Coroczne powitanie słońca i coraz dłuższych dni. Najprawdopodobniej składano przy tej okazji ofiarę właśnie z kozła na cześć Njorda boga kojarzonym
głównie z morzem, żeglugą morską, wiatrem, rybołówstwem, ale i bogactwem oraz płodnością plonów.
Kozły są także kojarzone z bogiem Thorem, Tanngrisnir (Zgrzytający zębami) oraz
Tanngnjóstr (Miażdżący zębami) które ciągnęły rydwan. Thor mógł je zjeść zostawiając jedynie skórę i kości, następnego dnia zaś ożywały.
Powszechnie uważa się, że tradycja kozła Julowego (Julebukk) pochodzi z Norwegii z czasów gdy czczono Thora, boga podróżującego w rydwanie zaprzężonym w dwie kozy. Podczas świąt ludzie ukrywali swój wygląd, przebierając się w kozią skórę i chodzili od domu do domu niosąc kozią głowę. Oczekując na ciepłe powitanie i odwzajemnienie podniosłego świątecznego nastroju.
Później chrześcijańscy misjonarze zmodyfikowali tę tradycję i odarli z jej początkowego znaczenia oraz wartości chowając za nowym znaczeniem.
Tak więc drogi czytelniku sam widzisz że koziołek który zawędrował z dalekich krain stał się jednym z ważniejszych symboli w kulturze zarówno skandynawskiej jak i europejskiej.
Obecnie aby upamiętnić tamte zwyczaje robi się figurki najczęściej ze słomy obwiązane czerwonymi wstążkami.
Coś sie kończy coś się zaczyna.
